Doświadczalna świnka morska czyli NATURALNA KONTROLA WAGI Rozdział III


Musimy pamiętać, że chociaż odżywianie jest nauką, to sposób, w jaki jemy, można uznać za zachowanie
https://www.futurelearn.com/courses/food-as-medicine/6/steps/288943 )
Tym dosłownym cytatem z trzeciego tygodnia kursu on-line z Monash University z Australii zaczynam kolejny post z tłumaczeniem książki dr Walkera. Trochę ironicznie i przekornie, bo kurs stoi w wielu punktach na odwrotnym biegunie niż to, co promuje dr. Norman Walker. Uważam jednak, że zalecenia rządowe są milowym krokiem w stronę zdrowia, porównując do rzeczywistego odżywiania się przeciętnych obywateli i mają na celu spowolnienie epidemii chorób cywilizacyjnych. Jest to jednak jedynie mały kroczek w kierunku prawidłowego odżywiania, by nasze ciało służyło ku naszemu rozwojowi i radości a nie ku chorobom i utrapieniom. Ale o tym innym razem...

 
Wybaczcie, że się powtarzam ale ponownie szczerze zachęcam osoby znające język angielski do wejścia na stronkę FutureLearn i zapisanie się na ten kurs. Jest on darmowy przez cztery tygodnie, wystarczająco długo aby go przerobić a dla osób nowych w temacie, by po prostu skopiować poszczególne wykłady na swoje kompy i na spokojnie przetrawić. Dla tych słabszych w języku angielskim kurs ten jest jednocześnie świetną opcją do poprawienia zasobu słownictwa :-). Kurs absolutnie nie jest promowaniem weganizmu czy wegetarianizmu jak to robi dr. Walker (w postaci raw), zawiera jednak olbrzymie walory dla każdego. Tematyka opracowana jest przez ludzi nauki z kraju, gdzie weganizm czy wegetarianizm nie jest niczym dziwnym, wręcz przeciwnie. Z tego powodu podczas omawiania prawidłowego odżywiania przedstawiane są różne opcje i zamienniki.
Dlaczego wspominam o tym kursie w tym poście? Z kilku powodów.
Pierwszy i najważniejszy - to możliwość pogłębienia wiedzy w zakresie dietetyki. Wiedzy rzetelnej, opartej na wieloletnich badaniach przez szeroki zespół naukowców, którzy są otwarci na wszelkie możliwości.
Drugi - zawarty jest w nazwie kursu -  Żywność jako lekarstwo (Food as medicine). Odżywianie ma bardzo duży wpływ na jakość i długość naszego życia. Może zapobiegać wielu chorobom, leczyć je, zmieniać nasze geny, zmieniać samopoczucie, stymulować lub spowalniać aktywność fizyczną i umysłową.
Oczywiście nie są to studia z zakresu dietetyki (jeśli macie ochotę, możecie je podjąć) ale dotykając różnych aspektów tego tematu otwiera przed uczestnikiem nowe możliwości.
W jednym z artykułów poruszane jest również zagadnienie roli enzymów w odżywianiu - czyli temat, który jest kluczowym w książce dr. Normana Walkera, do której przechodzę, by za bardzo nie przynudzać ;-)

Rozdział III
Świadectwo ucznia Natury

1. Jestem moją własną świnką morską!

Podczas moich rozległych studiów nad sztuką leczenia w czasie prawie pół wieku, starałem się odróżnić główną przyczynę ludzkich dolegliwości, znaleźć sposób na zaradzenie, a co ważniejsze, dociec jak zapobiegać.
Wielokrotnie moja rodzina i przyjaciele namawiali mnie bym, używając ich własnych słów, poświęcał swój czas bardziej konstruktywnie, niż marnując go na badania, na które szpitale i fundacje przelewają miliony dolarów. Przewidywano drastyczny wpływ na moje zdrowie psychiczne, jeśli nie przestanę zagłębiać się w temat, paradoksalny nawet dla umysłów naukowych i szaleńców.

2. Świnia prawie umarła

Widziałem mężczyzn, kobiety i dzieci dookoła używane jako świnki morskie do eksperymentów, które dla mojego rozumowania i racjonalnego umysłu wydawały się całkowicie nienaturalne. Kiedy zobaczyłem te same osoby z dosłownie zdewastowanym zdrowiem kilka lat później, jako bezpośrednim rezultatem tych "zaakceptowanych naukowych metod leczenia", za pomocą promieni rentgenowskich, szczepień i szczepionek, bardziej niż kiedykolwiek byłem zdeterminowany, aby odkryć źródło naszych problemów, nawet jeśli zajęłoby to całe życie.
Od dnia podjęcia decyzji stałem się sam dla siebie doświadczalną świnką morską numer 1. Postanowiłem odżywiać się przede wszystkim żywnością wytworzoną z ziaren jak  np. płatki śniadaniowe oraz piłem duże ilości mleka. Produkty te były ogólnie, a także "autorytatywnie", proklamowane jako esencja życia - kompletne produkty spożywcze i odżywcze, zawierające wszystkie niezbędne dla zdrowia, siły i wszystkiego co chcesz.



Przez dwa lata prosperowałem na tych produktach, kiedy nagle pewnego ranka nie mogłem wstać z łóżka. Zyskałem na wadze, z 70 kg (155 lbs) do nie mniej niż 90 kg (197 lbs). Ściśle zachowałem wszystkie pozory i przyjęte standardy, nic złego ze mną się nie działo, aż do tamtego pamiętnego poranka, kiedy z czystego nieba zostałem dotknięty błyskawicą. Lekarz za lekarzem nie dawał mi żadnej nadziei poza kilkoma tygodniami życia. Marskość wątroby, w połączeniu z rozdzierającymi bólami zapalenia nerwu, zostały uznane za zdecydowanie śmiertelne.

3. Uratowany przez przyjaciela znającego drogi Natury

Odrzuciłem zarówno porady lekarskie jak i lekarstwa. Przypomniałem sobie rozmowę sprzed kilku lat z przyjacielem,  którego głęboka mądrość zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Był on wegetarianinem i dał mi następującą radę: "Jeśli kiedykolwiek zachorujesz tak, że nie będziesz w stanie wstać z łóżka, pod żadnym pozorem nie bierz leków. Są trujące. Nie jedz przez trzy dni, ponieważ choroba jest rezultatem nagromadzenia odpadów w twoim ciele. Pij szklankę czystej wody co pół godziny przez te trzy dni, nic więcej, a będziesz zdrowy!"
Jego uwagi uderzyły we mnie z siłą, kiedy leżałem bezradny na plecach i myślałem, że nie mam nic do stracenia i prawdopodobnie wiele do zyskania w ten sposób. Miał rację.
Mój przyjaciel był zdrowy jak wszyscy outsiderzy odżywiania. Jadł tylko surowe warzywa i owoce. Dlaczego nie miałbym robić tego samego? Nie mając nic do stracenia zacząłem dietę opartą na najlepszej jakości surowych warzywach jakie mogłem znaleźć. W ciągu sześciu miesięcy przemieniłem się w człowieka pełnego energii i ambicji, bez śladów żadnej z poprzednich dolegliwości.
Doświadczenie to przyspieszyły moje badania nad wartością świeżego, surowego odzywiania jako przeciwieństwa do jedzenia gotowanego. Ponownie stałem się dla siebie samego świnką doświadczalną. Kiedy jadłem warzywa surowe, czułem się świetnie, pełen werwy, mój system trawienny pracował zupełnie dobrze. Lecz za każdym razem, gdy jadłem te same warzywa gotowane lub smażone, następnego dnia wyraźnie zwalniałem. Mój umysł był mniej czujny, a praca jelita zdecydowanie mniej wydajna.

4. "Egipcjanin", bawiąc się marchewką

Znowu się zastanawiałem. Co takiego było w surowych warzywach, co powodowało tak szybką poprawę? Wziąłem kilka marchewek, starłem je, wycisnąłem sok i odkryłem jak dużo go było. Prawie przez cały tydzień ścierałem korzeń marchwi, wyciskałem z pulpy sok i piłem. Wkrótce wypijałem w ciągu dnia prawie 4 litry świeżego, surowego soku.
Lekarze oznajmili kilku moim przyjaciołom, że zostało mi nie więcej niż kilka tygodni życia a ja nie tylko żyłem ale i chodziłem ze skórą szadą i żółtą jak Egipcjanin, zupełnie zdrowy. Żólty kolor skóry zniknął w niezbyt długim czasie, jak tylko kondycja mojej wątroby i woreczka żółciowego wróciła do normy. Nauczyłem się, że procesy oczyszczania i funkcje wątroby sprawiały, że wyglądałem jak chory na żółtaczkę. Duże ilości odpadów zgromadzonych w mojej wątrobie zostały rozpuszczone za pomocą soku z marchwi. Część tych odpadów została usunięta przez pory skóry.

UWAGA ode mnie: nigdy nie próbujcie robić tego eksperymentu używając zwykłej marchwi ze sklepu. Tylko i wyłącznie ekologicznej. Marchew ma tendencję gromadzenia pod skórką zanieczyszczeń z gleby i chemikaliów używanych do nawożenia i oprysków. W efekcie zamiast oczyścić wątrobę będziecie ją dobijać a wierzcie mi, jest to bardzo bolesne, piszę te słowa na podstawie osobistego doświadczenia.)


Przez miesiąc albo więcej, gnany wielkim entuzjazmem, wyciskałem sok z marchwi na mój koszt i zanosiłem złożonym chorobami mężczyznom i kobietom, będącym pod nadzorem znajomego lekarza. Był on przyjacielsko nastawiony i tolerancyjny a nawet odnosił się z sympatią do moich teorii. Efekty były w każdym przypadku wspaniałe, szczególnie, jeśli pacjenci jednocześnie mieli raw food dietę złożoną z samych surowych warzyw i owoców.

I w tym miejscu przerwę tłumaczenie Rozdziału III.  Dodam jedynie, że dr Walker nie był jedynym ani pierwszym, który odkrył zbawienne dla witalności i zdrowia skutki surowej diety warzywno-owocowej ale z pewnością był pierwszym, który zaczął wyciskać sok z marchewki! :-))) (no i wymyślił sokowirówkę).

"We wszystkich wielkich religiach świata wyrzekanie się mięsa kojarzone było z wyższym stopniem duchowości, z pokutą i ascezą. Spirytualistyczne podejście miał też jeden z pionierów polskiego wegetarianizmu Konstanty Moes-Oskragiełło (1850 - 1910).  Jarstwo jest odwieczną prawdziwą religią, (…) naukowe jarstwo jest religią przyszłości - twierdził.
Ten przedstawiciel sławnego rodu fabrykantów i ziemian miał zgoła inne zainteresowania, niż jego krewni. W majątku Bojarów, na terenie dzisiejszego Otwocka, stworzył odrodzisko jarskie czyli wegańskie sanatorium. Swoją placówkę traktował raczej misyjnie niż biznesowo – kuracjusz dokonywał opłaty tylko gdy uznał, że został wyleczony." 
Tę fotkę zamieściła Culture.pl w artykule o polskich tradycjach kuchni jarskiej (Chyrów - konwikt, kuchnia na majówce, 1910, fot. Cyfrowa Biblioteka Narodowa, www.polona.pl)

© Julia Gulcz
Wszelkie prawa zastrzeżone Treści wszelkiego rodzaju zamieszczone w tej publikacji podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jakiekolwiek kopiowanie, powielanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie zawartych treści zarówno w całości jak i części bez zgody autora jest prawnie zabronione.

Komentarze

Popularne posty